historia Ziemi Wyszkowskiej

1 / 5

Jej bogactwem były książki - wspomnienie o Janinie Jellaczyc

15.06.2016
komentarze: 3
autor: Elżbieta Szczuka
13 grudnia 2015 r. minęła 55. rocznica śmierci Janiny Jellaczyc, bibliotekarki, która w czasie okupacji niemieckiej prowadziła konspiracyjną bibliotekę w Wyszkowie (jedyną w mieście) i  której imię od 11 lat nosi Wypożyczalnia dla Dorosłych Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej. Dla uczczenia tej rocznicy na grobie pani Jellaczyć stanął skromny, ale piękny kamienny pomnik.
Janina Maria Jellaczyc urodziła się 20 grudnia 1898 r. w Ostrołęce, jej mama zmarła wkrótce po urodzeniu córki. Rodzina Jellaczyców(emerytowany ppłk Ignacy Apolinary Jellaczyc, jego siostra Zofia i córka Janina) sprowadziła się do Wyszkowa w okresie międzywojennym. Zamieszkali w istniejącym do dziś domu Władysława i Kazimiery Mioduchowskich przy ul. gen. Józefa Sowińskiego, róg H. Sienkiewicza. Janina pracowała m.in. w Fabryce Maszyn i Urządzeń Rolniczych (mieściła się przy ul. Okrzei, w tym miejscu była potem mleczarnia). Dom prowadziła Zofia Jellaczyc, „ciotunia”. Janina Jellaczyc miała mnóstwo książek i albumów, znajomym pożyczała je już przed wojną.
Nie zachowało się żadne jej zdjęcie (wszystkie rzeczy z mieszkania Janiny Jellaczyc wzięła Grażyna Kołczyk). Jak wyglądała bibliotekarka, wiemy z opisu osób z nią zaprzyjaźnionych.
- Pani Janina Jellaczyc była bardzo ładna, niepospolitej urody. Miała zgrabny nosek. Szczuplutka, wysoka, delikatna. Często się uśmiechała. Ciemne włosy czesała gładko, z przedziałkiem, upinała je na karku. W uszach nosiła klipsy, do ubrania przypinała broszę. Ubierała się skromnie, ale stylowo. Była bardzo uzdolniona artystycznie. Lubiła poezję, sama pisała wiersze. Bardzo skryta, przypuszczam, że pisała pamiętnik. W tamtym czasie na wielu uroczystościach mówiło się wiersze. Ona była ich niezgłębioną skarbnicą, dzięki niej zawsze miałam wiersze dla rodziców i cioci na imieniny – wspominała Anna Korycka, która przed wojną mieszkała ok. 100 metrów od domu Mioduchowskich. – Ściany w pokoju były obwieszone portrecikami jej i rodziny. Było mnóstwo drobiazgów, które mnie, dziecko, bardzo interesowały.
- Janina była przystojną kobietą, elegancką. Zawsze prosta jak brzoza. Nawet późniejsze lata niedostatku jej nie przychyliły. Miała śniadą cerę, piękne, czarno-aksamitne, bardzo smutne oczy, długie, drobne ząbki. Była człowiekiem z charyzmą, wesołym, z poczuciem humoru, ale też skrytym. Miała wielkie serce, zaufanie do ludzi i chęć służenia im – opowiadała Gabriela Stępniewska, która panią Jellaczyc poznała w drugiej połowie lat 30.
- Chodziła skromnie ubrana, zawsze w długiej sukni. Szyję miała okręconą jakimś szalem, bo jej mieszkanie było bardzo zimne, to była letnia werandka – Maria Kosińska wspomina okres powojenny, kiedy Janina Jellaczyc przeprowadziła się na ul. Stefana Okrzei. – Miała ciemne włosy, upięte w koczek, z przedziałkiem. Jak wspominam, to podobną do niej twarz ma Stefania Grodzieńska.
- Pani Jellaczyc była niesamowicie chuda, kaszląca (podobno chorowała na gruźlicę), chodziła pochylona, miała lekko szpakowate włosy – taką już z lat 50. zapamiętała Lucyna Milczarek. – Fryzurę miała trochę podobną do Marii Dąbrowskiej: krótko obciętą, z grzywką. Zawsze była okryta szalami, bo w mieszkaniu rzeczywiście było zimno.
 
Konspiracyjna biblioteka
Już na początku okupacji Niemcy podjęli działania mające na celu uniemożliwienie rozwoju kulturalnego ludności polskiej. W Generalnej Guberni zlikwidowali biblioteki, zniszczono ich zasoby. Działające jeszcze w Warszawie biblioteki publiczne zostały zamknięte w listopadzie 1942 r. W Wyszkowie przez całą okupację działała  konspiracyjnie prywatna biblioteka Janiny Jellaczyc – w przypadku wpadki groziła jej za to śmierć.
- Gdy zdobyłem już zaufanie, zostałem zaprowadzony w Wyszkowie do pewnej bezimiennej dla mnie pani, która odtąd, a było to ok. roku 1943, wypożyczała mi polskie książki ze swojej konspiracyjnej biblioteki – wspominał Tadeusz Gajska z Wolsztyna, który lata okupacji spędził w okolicach Wyszkowa.
Biblioteka pani Jellaczyc pełniła w Wyszkowie wyjątkową rolę w mrocznych dniach okupacji. Stanowiła dla nas i dla naszych rodziców jedyne oparcie, a ponieważ była to zakazana działalność, chodzenie do wypożyczalni miało jeszcze swój dodatkowy, konspiracyjny posmak. Pani Janina Jellaczyc w tych trudnych latach wojny była największą instytucją kulturalną miasta. Nie wiem, jakby wyglądało nasze życie i nauka na tajnych kompletach, gdyby nie biblioteka pani Jellaczyc” – napisał w „Wyszkowskich wspomnieniach” Eugeniusz A. Daszkowski.
- Swoje książki traktowała jako wspólne narodowe dobro – oceniła Gabriela Stępniewska.
 
Kochała ludzi i swoje książki
W 1945 r. Janina Jellaczyc wraz z ciocią (zmarła kilka miesięcy później) wynajęły pięterko w domu państwa Rutków, przy ul. Okrzei 10. To było jej ostatnie wyszkowskie mieszkanie. Tu nadal prowadziła prywatną bibliotekę, książki zajmowały prawie całe mieszkanie: duży pokój, werandę, częściowo kuchnię i strych. Z jej zasobów oprócz dorosłych korzystała młodzież szkolna.
- Biblioteka pani Jellaczyc była jedyną biblioteką, która w dalszym ciągu służyła uczącej się młodzieży i w której zawsze mogliśmy liczyć na potrzebne nam tytuły – wspominał Eugeniusz Daszkowski.
- Była bardzo rozmowna i dużo pytała. Znała zainteresowania swoich czytelników, umiała pomóc im we właściwym wyborze książki. Książki o tematyce narodowościowej, patriotycznej sama polecała. Czyniło się jakąś groszową opłatę za wypożyczenie, ale była ona raczej symboliczna. „Kochanieńki, milusieńki, ile dasz, to dobrze” – mówiła Edmundowi Zawadzkiemu, który z jej księgozbioru korzystał od 1955 r. – Kochała te swoje książki, przeważnie zniszczone czytaniem, o pożółkłych kartkach, stare. Za każdym razem uczulała, żeby kartek w książce nie zaginać, nie brudzić, nie plamić. Siedząc u niej na kanapce, oglądałem różne książki, których nie wypożyczała do domu. Najbardziej zapamiętałem encyklopedię przyrody, przedwojenną, zawierającą dużo barwnych ilustracji.
- Pani Jellaczyc żyła bardzo biednie, jej bogactwem były książki. Bardzo o nie dbała. To była dusza-człowiek, takich już dziś się nie spotyka – uważa Danuta Sztreker. –  Bardzo pracowita, bardzo miła, gdyby mogła, to ludziom serce by oddała. Sama nie miała nic.
Panie, które korzystały z jej biblioteki, często przynosiły jej obiady. Jedną z nich była pani Chmielewska, mama Danuty Sztreker.
- W latach 50. co jakiś czas była u niej kontrola i zabierali jej książki. Część z tych książek była na indeksie, niektóre znalazły się potem w miejskiej bibliotece przy ul. I AWP. Oczywiście z zamazanymi pieczątkami – przypomniała Zofia Elward. 
Janina Jellaczyc zmarła w Wyszkowie 13 grudnia 1960 r., miała 62 lata.
O ostatnim pożegnaniu bibliotekarki tak mówił w naszej redakcji Edmund Zawadzki: - Któregoś dnia, po dłuższej przerwie w odwiedzaniu pani Jellaczyc, jechałem rowerem i przed domem stolarza Rutki, gdzie mieszkała, zobaczyłem zgromadzenie. Zatrzymałem się, żeby zapytać, co się stało. – Umarła pani Jellaczyc – usłyszałem. Zwróciło moją uwagę to, że wśród osób stojących przed domem, nie było młodych ludzi, którym najczęściej wypożyczała swoje książki. Trumna stała na dole, bo nie było możliwości, żeby ją wnieść na górę. Na własnych plecach, w prześcieradle wyniosłem panią Jellaczyc z jej skromnego mieszkanka na poddaszu. Ułożyliśmy ją w trumnie, musiałem rozciąć but, bo nie chciał jej wejść na stopę, tak była wykręcona i spuchnięta. Zanim przyjechał ksiądz, ktoś podjechał furmanką z Nadgórza i zawiózł ją do kościoła św. Idziego. Odprowadzał ją skromny kondukt: kilka kobiet, 2-3 mężczyzn i ja.
Od 2004 r. grobem Janiny Jellaczyc opiekują się pracownicy biblioteki miejskiej. W listopadzie tego roku na grobie, dzięki staraniom Natalii Kłobukowskiej, stanął skromny, ale piękny kamienny pomnik. Zaprojektował go i wykonał rzeźbiarz Leon Gruzd, słup z piaskowca przekazał Zakład Kamieniarski z Kamieńczyka, litery wykonał Maciej Rudnik (wszystkie prace zostały wykonane nieodpłatnie).
Family Gym

komentarze:

dodaj komentarz
Many thanks! It is an remarkable site. http://tinyurl.com/jjl3tn9
Cybil
Astonishingly usеr friendly site. Immense іnformation offered on few clicks. http://bit.ly/2da3Q7F
Mandila Jackson
thnx for sharing youг awesome internet site. http://bit.ly/2da3Q7F
Mandila Jackson

Pamięci majora Tadeusza Strusia, dowódcy Armii Krajowej

Był obywatelem Wyszkowa z wyboru. Spędził tu ostatni etap (1962 - 1991) swego długiego i pracowitego życia. Pracował w Wyszkowskiej Fabryce Mebli od 1962 do 1974 roku, m.in. jako zastępca głównego mechanika.
zobacz więcej
Wspomnienia Jerzego Rakowieckiego

Wspomnienia Jerzego Rakowieckiego

W latach 90. XX wieku Jerzy Rakowiecki (aktor i reżyser teatralny) napisał niezwykle barwne wspomnienia o swoich rodzicach, ostatnich właścicielach folwarku Skorki w gminie Somianka oraz swoich młodych latach spędzonych na ziemi wyszkowskiej. Zamieściliśmy fragmenty tych wspomnień w numerach 6, 7  i 8 „Nowego Wyszkowiaka” z 2014 roku. Śródtytuły pochodzą od redakcji.
zobacz więcej
Stateczkiem do Wyszkowa – wspomnienia warszawianki, pani Kazimiery Sylwin

Stateczkiem do Wyszkowa – wspomnienia warszawianki, pani Kazimiery Sylwin

Do Wyszkowa przypływałam przed 1939 rokiem stateczkiem. To było śliczne miasto, cudownie położone. Wspominam go, choć to było dawno. Dziś jestem już bardzo stara, ale wciąż mam przed oczami tamten Wyszków – cudowne powietrze, masa zieleni, wspaniały widok z wysokiego brzegu.
zobacz więcej
Urodziny Karola Ferdynanda

Urodziny Karola Ferdynanda

Co wiemy o królewiczu Karolu Ferdynandzie Wazie, patronie parku miejskiego? Z przeprowadzonej przeze mnie krótkiej sondy wynika, że niewiele lub nic. Zmarł 10 maja 1655 roku na dworze biskupim w Wyszkowie. Jego pamięci jest poświęcony najstarszy wyszkowski zabytek, drugi w Polsce pomnik świecki, czyli obelisk Wazów. 13 października 2013 roku minęła 400. rocznica urodzin Karola Ferdynanda.
zobacz więcej
mrówka maj 2017
Akademia Humanistyczna
mrówka maj 2017

Sonda

Czy jesteś za ograniczeniem kadencyjności wójtów i burmistrza?
56.20% (272 głosów)
43.80% (212 głosów)
fotobudka star